Forum dyskusyjne --- aparat ortodontyczny, zdjecia i porady, wpisz swoja historie leczenia można obejrzeć bez logowania

www.aparatki123.p2a.pl

  • Nie jesteś zalogowany.

Ogłoszenie

Jeżeli ktoś chce aby jego historia była przeniesiona do działu "Zakończone leczenie" proszę o wysłanie wiadomości prywatnej do moderatora.

#1 2015-01-07 00:33:19

serotinus
Moderator
Skąd: Kraków
Zarejestrowany: 2013-12-21
Posty: 1409
rok urodzenia: 1990
Aparat:

Historia leczenia

Moje smutne zęby i szczęki
https://lh4.googleusercontent.com/-WqnbC6hUfGE/VQVonCzak0I/AAAAAAAAABQ/P_b8kTgGT6E/s912/start.jpg

Czego na zdjęciach nie widać: wada wpływała na rysy twarzy i całej estetyki uśmiechu. Cofnięty podbródek, zapadnięta środkowa część twarzy przez siekacze w retruzji, uwypuklenie nosa. Dobrze, że nie widziałam tego wszystkiego w wieku nastoletnim i lata później, bo pewnie płakałabym bardziej na widok zdjęć i odbicia w lustrze xD Oczywiście wada, w połączeniu z głupotą, tj. niestaranną higieną, doprowadziła także do tego, że w miejscach największego stłoczenia, w zębach porobiły się dołki-ubytki, takie o:
https://lh3.googleusercontent.com/-uG-4b2944Dk/VaKJijEj_MI/AAAAAAAAAHM/ERroLOitX7A/s346-Ic42/ubytki.jpg

Straszne, nie?
Moje stłoczenia sprawiały mi także ból, czułam jak zęby napierają na siebie. Poza tym mój staw żuchwowo-skroniowy się posypał i miałam sporadyczne ataki bruksizmu, jedzenie męczyło mi mięśnie żwaczowe. Przygryzałam sobie policzki ósemkami. Sodoma i Gomora.

Bardzo wstydziłam się swoich zębów, zwłaszcza gdy ludzie bezmyślnie pytali, gdzie podziała się moja górna dwójka. Leczyć się chciałam już kilkanaście lat temu, ale średniowiecze w polskiej ortodoncji przepowiedziało wtedy ekstrakcje czterech do ośmiu zębów i dwukrotne leczenie aparatem w odstępie kilkunastu lat, więc podziękowałam za usługi img/smilies/sad
Jesienią 2013 poszłam na pierwszą konsultację do ortodonty który zalecił redukcję wszystkich czwórek oraz leczenie aparatem stałym przez okres 3 lat. Na pytanie o możliwość poszerzenia górnego łuku, założył jedynie opcję ortodontycznej ekspansji, zabieg chirurgiczny nawet przez myśl mu nie przeszedł, poza tym sam miał stłoczone jedynki, więc się pożegnałam.

Zimą 2013 poszłam na kolejną konsultację, która skończyła się decyzją o podjęciu leczenia img/smilies/smile
Do wyboru miałam osteotomię szwu podniebiennego, mechaniczne rozsunięcie szwu podniebiennego aparatem Haasa lub redukcję wszystkich czwórek, przy czym pani doktor od razu powiedziała, że w moim wypadku ekstrakcje skończą się tragicznie i tę wadę absolutnie należy leczyć bezekstrakcyjnie. Operację z bólem serca odrzuciłam i podjęłam ryzyko z użyciem aparatu Haasa, z pełną świadomością możliwych konsekwencji. 

Leczenie rozpoczęło się 14.02.2014. Na starcie; Haas na szynach akrylowych + aparat stały na dolny łuk. Po zakończeniu ekspansji; aparat stały na górę. Haas rozkręcany co 3 dni (leczenie Haasem trwało od 14.02.2014 do 04.07.2014). Przewidywany czas leczenia to 24 wizyty.

Ja i Haas, pierwsza doba, pierwsza aktywacja + dolny łuk
https://lh3.googleusercontent.com/-g-w0TJ60Y40/VQVqih_HSBI/AAAAAAAAABg/w6y98MsRL7Y/s912/pierwsza%2520faza.jpg

Ja, Haas i kieł
https://lh5.googleusercontent.com/-U6AvT64rwn4/VQVuJ3m8IgI/AAAAAAAAABw/mlbFXjMS88Y/s912/trzecia-faza.jpg

Po dwóch wizytach kontrolnych i użyciu sprężyn ekspansyjnych zostało odbudowane miejsce na kła i można było wprowadzić go do łuku. Podniósł się w ciągu paru godzin po podłączeniu, ale załóżmy, że zajęło mu to dobę. Ból był niesamowity, obejmował całą prawą stronę czaszki i odpuścił wieczorem następnego dnia. Sądzę, że dziąsło, wyrostek zębodołowy i kości były dość mocno zszokowane tym, co się wydarzyło. Hyrax na powyższych zdjęciach został aktywowany 29 razy. Haczyk mnie irytował, bo za każdym razem wystawał mi z ust kiedy się uśmiechałam.

Ja, Haas i koniec ekspansji szczęki
https://lh4.googleusercontent.com/-RCkRkU84fcE/VQV1-MxGIaI/AAAAAAAAACM/dxw8AX4zwiM/s912/czwarta-faza.jpg

Wyszło 38 aktywacji Haasa, śruba rozsunęła się na ok. 9 mm. Pani doktor już wtedy przykleiła mi guziki pod wyciągi do zamknięcia zgryzu, ale stwierdziła, że przy założonym Haasie noszenie wyciągów i tak nie ma sensu. Haczyk od Haasa już prawie na stałe wyłaził mi z ust. Na początku diastema otwiera się cyklicznie, a trema między dwójką, a jedynką była stała. Później się nieco zmniejszyła, a diastema została już do końca. Te szpary były strasznie upierdliwe, bo wsysała mi się w nie górna warga przy jedzeniu i to bolało, na dodatek musiałam się szarpać z zębami, żeby ją uwalniać img/smilies/big_smile Z końcem czerwca/początkiem lipca ukazały się krwawe wybroczyny pod akrylem więc już wiedziałam co mnie czeka przy demontażu... Nawiasem, ja byłam głupia, ale wy nie bądźcie, nie wolno chodzić z krwią pod akrylem, jak tylko coś takiego zobaczycie, to migiem do gabinetu, a aparat powinien być zdjęty. Krwotok spod Haasa to nie są przewleki.

Ja bez Haasa + górny łuk, zgryz otwarty w prezencie, tworzenie miejsca pod dwójkę cz. I
https://lh6.googleusercontent.com/--JEcvd_s_mc/VQV4PXZ_nMI/AAAAAAAAACk/svCuMPkkJ2E/s912/piata-faza.jpg

Oczywiście zostałam ze zgryzem otwartym bocznym, normalnym objawie po Haasie. Jedzenie było tragedią, bo stykały mi się jedynie górne siekacze, a były tak rozchwiane, że nawet delikatne nagryzanie wiązało się z bólem. Pierwszym moim posiłkiem był ogórek w plasterkach, chyba się nawet popłakałam, bo co to za przeżuwanie siekaczami, które do tego nie zostały stworzone xD Przez miesiąc nosiłam wyciągi haczone od guzików na dolnych czwórkach do zamków na górnych czwórkach. Gdyby ktoś się zastanawiał po co te guziki także na dolnych piątkach - to zapas na wypadek zerwania się tych z czwórek, ale mogłam też po prostu nosić wyciągi haczone od dolnych piątek, do górnych piątek, bo nie miało to znaczenia. Oczywiście guziki się pozrywały, ale dopiero pod koniec miesiąca, gdy już i tak nie były potrzebne. Wyciągi które wtedy nosiłam to xheavy 1/8 cala, bardzo szybko działały, bo efekty domykania zgryzu były widoczne już po paru dniach (na szczęście, bo umarłabym z głodu). To także kwestia tego, że wszystkie więzadła w górnym łuku były rozluźnione po Haasie, więc ruchomość zębów była ogromna.
Jakby ktoś się wnikliwie przypatrzył na zdjęcie prezentujące zęby od dołu, dostrzeże także odleżyny pohaasowe (to te delikatnie ciemniejsze plamy przy czwórkach do szóstek). Przestały krwawić po paru godzinach od demontażu aparatu, nie ukrywam, że bolały przez parę pierwszych dni, ale poczekałam aż się zagoją samoistnie i zrobiły to po dwóch tygodniach. Pani doktor powiedziała, że nie ma sensu używać specyfików które przyspieszałyby gojenie, a szykowałam już szałwię i rumianki.

Domknięty zgryz, tworzenie miejsca pod dwójkę cz. II
https://lh4.googleusercontent.com/-wFiqL1_Kp-U/VQV8mblRQPI/AAAAAAAAAC8/CWrpoAdjBPo/s912/szosta-faza.jpg

Zakładanie nowej sprężyny potwornie bolało, wiłam się na fotelu, aż się pani doktor zlitowała i odcięła kilka splotów. Ze względu na takie, a nie inne warunki zgryzowe, sprężyna doprowadziła do wychylenia jedynki.

Sprowadzanie dwójki, rozklinowanie zgryzu, cz. I
https://lh4.googleusercontent.com/-EWaZ5ITkPlQ/VQWAdl_IBxI/AAAAAAAAADU/ZPUiF456zvg/s912/siodma-faza.jpg

Miejsce na górną dwójkę zostało odbudowane przede wszystkim dzięki poszerzeniu szczęki aparatem Haasa, w dalszej kolejności sprężynami ekspansyjnymi oraz przesuwaniem grup zębów (-> łańcuszki, ligatury ciągłe). Dwójka, jak widać na wcześniejszych zdjęciach, była w zgryzie krzyżowym (jej powierzchnia wargowa była ustawiona za powierzchnią językową dolnej dwójki). By mogła zostać "uwolniona" po podłączeniu do łuku, nosiłam przez miesiąc podwyższenie zgryzu na dolnych piątkach (to było jakieś 4-5mm cementu hehe). Sprowadzanie zęba trwało miesiąc i co tydzień odbywałam wizyty kontrolne <3 Zamek zerwał się przy łuku .14, przez co wpadłam w panikę, na szczęście po ponownym przyklejeniu i użyciu łuku .12 ząb zaczął powoli wędrować na miejsce. Nadmienię, że doktor doskonale wiedziała, że on może się zerwać przy łuku .14, jak przystało na lekarza który wie co robi. 

Sprowadzanie dwójki, rozklinowanie zgryzu, cz. II + naprawianie jedynki
https://lh4.googleusercontent.com/-CsM56LGchWU/VQWHUEPWjyI/AAAAAAAAADs/GB3nVkNT6y8/s912/osma-faza.jpg

Zgryz wygląda na bardziej domknięty, bo zjadły się nakłady img/smilies/tongue Kiedy schodziłam z fotela, pani doktor mnie zatrzymała i powiedziała, że wnerwia ją ta wychylona jedynka. Dostałam więc łańcuszek który pomógł jej ustawić się w prawidłowej pozycji. Nawiasem, gdy dwójka przeszła nad dolną dwójką i nakłady zostały spiłowane, znów zostałam ze zgryzem otwartym bocznym. Na szczęście był niewielki i został domknięty w ciągu kilkunastu dni poprzez kombinacje wyciągów (tym razem było to x-heavy 3/16 cala).

Dwójka na miejscu, stabilizacja, zamykanie szpar, torkowanie łukiem krawężnym
https://lh3.googleusercontent.com/-MjSLqU5vyps/VQWKXrU79QI/AAAAAAAAAEE/xFBEM-a2mz4/s912/dwunasta-faza.jpg

Jest jeszcze trochę do zrobienia. Nie chciało mi się nigdy cykać fotek bocznych, dlatego opiszę, że po lewej stronie mam I klasy, a po prawej stronie umiarkowaną klasę II. Niestety nie pamiętam jak wyglądała sytuacja z boku na samym początku, chociaż domyślam się, że prawa strona musiała wyglądać jeszcze gorzej. Nie wiem czy ja tam się doczekam w ogóle poprawnego zaguzkowania, bo dorastanie i życie przez kilkanaście lat z taką, a nie inną wadą zgryzu narobiło dziadostwa. Wiem na pewno, że nie mam co liczyć na estetyczne ustawienie linii środka w górnym i dolnym łuku, ponieważ moje zęby są zbyt silnie przemieszczone względem spoideł żuchwy i szczęki. Pani doktor mówiła, że na finiszu będę nosić wyciągi cross do oporu, więc może się to delikatnie skoryguje, ale żeby nie liczyć na cuda. I tak mi tam wisi ta linia środka, wolałabym ładne prowadzenie kłowe po prawej img/smilies/smile
Na kolejnej wizycie będę mieć montowany piąty pierścień (!); na prawej górnej siódemce. Może nie widzicie tego na wcześniejszych zdjęciach, ale jest mocno wychylona w stronę policzka i durna wypadła zupełnie poza normalną płaszczyznę zgryzu. Po włączeniu jej do zgryzu będzie można lepiej uformować i ustabilizować górny łuk. No ale cała ta przyjemność ma swoją niemiłą cenę, bo oczywiście włączenie jej do łuku będzie wymagało trzeciego już, w tym leczeniu, rozklinowania zgryzu. Poza tym, czeka mnie korekta długości górnych siekaczy, bo jak widzicie na fotkach, długości brzegów siecznych jedynek i dwójek są różne. Po podpiłowaniu ich, będzie można siłami ortodontycznymi ustalić ich poprawne długości.

Piąty pierścień, rozklinowanie zgryzu i sprowadzanie siódemki do łuku
https://lh6.googleusercontent.com/-7BFioHHCwlA/VQWZmtr-DYI/AAAAAAAAAEc/gzqvVFjFCw8/s912/trzynasta-faza.jpg

Nakłady dostałam na dolnych czwórkach. Niby nie jakieś wysokie, ale i tak utrudniają jedzenie. Już nie mogę się doczekać, aż znów będzie trzeba zamykać po nich zgryz otwarty. Żeby wspomagać wprowadzanie górnej siódemki, zahaczam wyciąg od jej haczyka aż do językowych haczyków na pierścieniu siódemki dolnej. Wyciąg xheavy 1/8 cala, wymieniam go po każdym myciu zębów i tylko do tego ściągam, bo chcę zmaksymalizować efekty. Nie wiadomo ile potrwa ruszenie tego zębiska. Parę fotek wyżej widać jak szybko po założeniu górnego łuku pozycję zmieniła szóstka, jednak to wszystko było po Haasie, więc zęby latały w rozluźnionych więzadłach.
Ze śmiesznych ciekawostek - łuk przy tej siódemce był dogięty do góry i w którymś momencie jego końcówka wlazła mi pod dziąsło xD Lekko ponad pół centymetra łuku (!) i się w sumie zastanawiam jak doktor w ogóle wykonała tam to dogięcie, ponieważ było niesamowicie ciasno. W każdym razie, w miarę jak siódemka zmieniała nachylenie, łuk naciągał coraz bardziej tkankę pod którą sobie wszedł. Żałuję, że nie zrobiłam fotki, bo śmiesznie to wyglądało. Nie było jednak żadnej rany, żadnego zakażenia, ponieważ on się nie wbił, po prostu podważył kawałek dziąsła, a ono się stopniowo ześlizgiwało, aż wreszcie drucior się uwolnił.

Siódemka osadzona, naprawianie bałaganu
https://lh3.googleusercontent.com/--O2iFiRqLyg/VSuOCNGTQQI/AAAAAAAAAE4/l6Be9dpCYhc/s912/czternasta-faza.jpg

Wyciągi zmieniane kilka razy dziennie i ściągane wyłącznie na czas mycia zębów zadziałały lepiej niż sądziłam - siódemka wlazła na miejsce. Zachęcam wszystkich do podobnej sumienności! Nakłady zostały spiłowane, a haczyki od językowej strony pierścienia dogięte (raniły mi język do krwi, bardzo niefajna sprawa). Niestety to rozklinowanie zgryzu rozwaliło mi zgryz, ponieważ otworzył się po bokach i trochę z przodu. Na ten miesiąc dostałam więc wyciągi box do noszenia po dwóch stronach; z mojej prawej od siódemek do trójek, z lewej od szóstki i siódemki do trójek, przy czym po prawej mam zakładać dwa wyciągi na raz (x-heavy 3/16 cala) - w tym to już sobie nie pojem i w ogóle mówię przez zaciśnięte zęby.

Domknięty zgryz; korygowanie linii środka, cz. I
https://lh3.googleusercontent.com/-buT6d2CsX6Y/VVcgqfKY2gI/AAAAAAAAAF4/Vka83EbDa1I/s912/pietnasta-faza.jpg

Do czasu tej wizyty zużyłam 2,5 paczki wyciągów. Pani doktor pooglądała zgryz, stwierdziła że się elegancko domknął i teraz już można ustawiać linię środka (!). Gdy przed wizytą oglądałam zęby, to zauważyłam, że stykają mi się nawet ósemki - muszę przyznać, że wzruszyłam się na ten widok img/smilies/smile Dostałam dwa kobayashi i mam o nie haczyć wyciąg x-heavy 3/16 cala. To jest zdecydowanie najmniej wygodna wersja wyciągów do tej pory, bo mi badziewie włazi pod jedynkę, a nie może tak być, więc muszę go ciągle wyciągać. Wieść o ustawianiu linii środka potwierdziła moje wcześniejsze przypuszczenia, zapytałam więc nieco zszokowana czy my się już zbliżamy do finishingu? No i tak, zbliżamy się, chociaż jeszcze zostało parę rzeczy zanim zamknie się całkowicie etap mechaniki.

Mechanika in progress!

12.06.2015 - nie miałam głowy do fotek, poza zrównaniem się linii środka na górze i na dole oraz otworzeniem tremy między 22 a 21, nie wydarzyło się nic ciekawego. Linia środka została trochę uporządkowana wyciągami. Teraz zajmujemy się tworzeniem miejsca pod ustawienie mojej prawej jedynki i dwójki. Po mojej lewej wyciąg III klasy (od dolnej trójki do górnej szóstki), a po prawej podwójny wyciąg II klasy (od dolnej siódemki do górnej trójki), oczywiście x-heavy 3/16 cala z zaleceniem noszenia całą dobę, z moją pełną odpowiedzialnością za efekty. Potwierdziły się moje ciche przypuszczenia, że przyczyną przemieszczenia linii środka jest u mnie zarówno przemieszczenie zębów, jak i przemieszczenie żuchwy (przez parę lat myślałam, że mam krzywy nos, a tu się okazało, że to krzywa szuflada i nos img/smilies/hmm). Bardzo się cieszę, że doktor umie rozpoznawać takie rzeczy. Pomiałkałam znów o zaguzkowanie po prawej, doktor powiedziała, że kieł zostanie trochę cofnięty, bo jest miejsce, ale triady to tam zapewne nie będzie. Oh well, no ale bez triady da się żyć, zwłaszcza jeśli zgryz ma być stabilniejszy jej kosztem.

Korygowanie linii środka, cz. II; wprowadzanie jedynki i dwójki prawej do łuku
https://lh3.googleusercontent.com/-YHcI08hcT8o/VaKJgHDYGZI/AAAAAAAAAHE/B2c23m61qMo/s912-Ic42/siedemnasta-faza.jpg

No i niespodzianka, bo tak intensywnie nosiłam wyciągi, że niemal osiągnęłam triadę po prawej! Pani doktor szczęśliwa, pochwaliła mnie i powiedziała, że jest dumna. Ja też się cieszyłam z efektu, bo widok prawie-triady był naprawdę przyjemny. Generalnie nie cykam fotek bocznych, bo nie ma punktu odniesienia i nie chce mi się. Jedynie opiszę, że po prawej miałam relację ząb-ząb, a dzięki wyciągom udało mi się odciągnąć kła na tyle, że czwórka wpadła w ładną klasę I, a kieł jest w bardzo delikatnej klasie II, podobnie jak reszta zębów po tej stronie. Noście wyciągi sumiennie, dobrze radzę img/smilies/wink
W tym miesiącu, zęby od mojej lewej jedynki są przesuwane w lewo, po prawej trzymane w miejscu, więc wywaliło obrzydliwą diastemę. Ma 3 mm i pojawiła się w ciągu 10 godzin od aktywacji. Czuję jak przelatują mi przez nią płyny i powietrze. Płaczę, ilekroć widzę ją w lustrze img/smilies/roll

19-07-2015: Diastema ma już 4 mm. Można przez nią wrzucać monety.

Zamykanie diastemy, korygowanie czynnościowego przemieszczenia żuchwy cz. I

14.08.2015 - cholera, nie pamiętam już co miałam zamontowane! Były chyba jakieś ligatury ciągłe metalowe i na pewno diastema została zamknięta powerchainem od 12 do 21, przez co otworzyła się trema między 21, a 22. Dostałam zalecenie noszenia wyciągu od 16 do 43, żeby przemieścić żuchwę na prawo (przez wadę była przyblokowana do lewej strony). Oczywiście ta kombinacja rozwaliła mi to świeżo poprawione zaguzkowanie z którego się cieszyłam, no ale grunt to żeby żuchwa była szczęśliwa img/smilies/big_smile

Mechanika, korygowanie czynnościowego przemieszczenia żuchwy cz. II

11.09.2015 - znów nie miałam głowy do fotek. Były jakieś ligatury ciągłe metalowe i powerchain pomiędzy 12 a 11 + 12 a 22 - zakładanie tego przeokropnie bolało, wiłam się na fotelu i machałam nogami, stękając, że nie wytrzymam. Ciekawa jestem jaką minę na ten widok miała asystentka która na chwilę weszła do gabinetu, bo zamarła i po dłuższej chwili zapytała cicho, czy w czymś pomóc img/smilies/tongue
Przez powerchain otworzyła się trema między 22, a 23. 22 uległ delikatnej rotacji. Dostałam dalsze zalecenie noszenia wyciągu od 16 do 43.

Przygotowanie do zmiany torku korzeniowego siekaczy
https://lh3.googleusercontent.com/-Zqf-onahPJw/Vhl299CWjpI/AAAAAAAAAH4/_y7ZlUlWYGE/s912-Ic42/faza-dwudziesta.jpg

Znów bolesna wizyta. Zamki na wszystkich górnych siekaczach zostały przeklejone do góry nogami (zmiana torku korzeniowego z językowego na wargowy). Ponieważ te zęby mam najbardziej wrażliwe, to zrywanie i naklejanie zamków było dość bolesne. Później został wykonany stripping 11 i 12. Te zęby przez wyłączenie ze zgryzu miały niewłaściwy kształt po bokach, przy zębie 12 były zresztą czarne trójkąty. Poza tym, spiłowanie ich powierzchni stycznych umożliwi zmianę wychylenia. Stripping był wykonany paskami szlifującymi (zjadłam trochę opiłek, więc wartość moich produktów trawienia wzrosła - wiecie, powłoki są z diamentu lub korundu img/smilies/tongue) i wykończony Sof-Lexem. Nie bolało, ale że już byłam zdenerwowana to strasznie to przeżyłam i się trzęsłam, dlatego doktor przerywała co jakiś czas, żebym niespodziewanie nie zemdlała, hihi. Na koniec dostałam klin rotujący na 22 (wtedy to dopiero poczułam ból!) i zostały założone ligatury ciągłe metalowe po dwóch stronach górnego łuku, od szóstek do trójek. Przejście na łuk torkujący odbędzie się dopiero na kolejnej wizycie. Oczywiście od nadmiaru wrażeń nie wydarłam się w porę, że chcę czarne ligatury więc dostałam srebrne, meh. Wizytę zakończyłam zagryzając łyżkę pełną pasty fluorowej.

Torkowanie siekaczy - cz. I
https://lh3.googleusercontent.com/-328k4tCLjYE/Vj3qWSGVFJI/AAAAAAAAAIQ/LI2Dtn0xSyQ/s912-Ic42/faza_dwudziesta_pierwsza.jpg

Bardzo szybka i konkretna wizyta. Doktor widząc stare ligatury i kolor klina, skomentowała, że chyba było dużo kurkumy, no bo było dużo img/smilies/big_smile Zmieniono łuk górny na torkujący, związano siekacze ligaturą ciągłą i dołożono po dwa powerchainy od jedynek do dwójek. W ciągu doby porobiły się tremy między dwójkami, a trójkami. Na koniec dogięcia dystalne (przy tym po prawej stronie zawyłam, hyh). Doktor jeszcze znów sprawdzała mi pozycję żuchwy i powiedziała, że z siekaczami będzie trochę roboty, co cieszy mnie bardzo, bo ustalenie kąta międzysiecznego jest równie superważne, jak i powiązane z końcowym ułożeniem żuchwy, jeśli chodzi o retencję i sukces leczenia.
Już po wyjściu z gabinetu zaczęłam czuć, że górne siekacze zmieniają oparcie na dolnych. Obserwuję też dołek między korzeniem mojej prawej trójki, a jedynki, ponieważ powinien się zmniejszać (korzeń dwójki ma iść do przodu).

08-11-2015: Tremy między dwójkami, a trójkami zmniejszają się w miarę przywodzenia koron siekaczy. Czuję już, że 12 zaczyna się powolutku opierać na dolnym siekaczu, co jest wspaniałym uczuciem <3

Torkowanie siekaczy, cz. II i zamykanie szpar
https://lh3.googleusercontent.com/-n9escJOMXfI/VmajInJ1b5I/AAAAAAAAAIk/0NTGfGHnhks/s912-Ic42/faza_dwudziesta_druga.jpg

Siekacze cudownie przechyliły się w ciągu miesiąca. Nie wiem czy to widać na zdjęciach od dołu, bo niełatwo robić te fotki z podobnej perspektywy, ale ja na żywo nie miałam problemu z oceną, no i różnicę na pewno można dostrzec po zdjęciu bocznym (wybaczcie przepalenie jedynki, ale ciężko ustawić się samemu do całkowitego profilu i zrobić dobre zdjęcie). Twarzowa część 12 wygląda już wreszcie jak cywilizowany ząb. Pani doktor powiedziała, że miejsce w kości jest, więc naprawiamy siekacze dalej. W tym miesiącu zostały związane, 13 będzie dosuwany do 12 (była tam szpara). Bolało trochę na fotelu, zaczęło rąbać dramatycznie parę godzin po wizycie. W przyszłym miesiącu czeka nas (mnie i moje siekacze) dalszy ciąg torkowania. Do zobaczenia w przyszłym roku img/smilies/tongue

09-12-2015: Siekacze przechyliły się jeszcze bardziej. Wygląda to coraz bardziej zdrowo!

Torkowanie siekaczy, cz. III
https://lh3.googleusercontent.com/-q4PDL1_2T78/VqnpltS7cRI/AAAAAAAAAJE/pfFvdoE1fX0/s912-Ic42/faza-dwudziesta-trzecia.jpg

Na zdjęciach frontalnych wciąż słabo widać przechylenie, ale na żywo to niebo, a ziemia, a zresztą dowód uwidaczniają wciąż fotki od dołu. Mimo, że mówiłam do doktor, że ja bardzo dobrze widzę te zmiany przechylenia siekaczy to i tak kazała mi patrzeć w lusterko i tłumaczyła img/smilies/smile W tym miesiącu oczywiście dalszy ciąg torkowania, siekacze i kły zostały do tego związane ligaturą ciągłą. Dowiedziałam się, że to niestety już prawie końcówka leczenia i wyjaśniłyśmy sobie co jeszcze będzie do roboty (m.in. wyrównanie długości koron). Doktor powiedziała, żebym zastanowiła się do kolejnej wizyty czy 12 ma być podciągany do góry, czy ukształtowany Sof-Lexem. Ja się pytam co będzie zdrowsze. Doktor, że to tylko kwestia estetyczna. Machnęłam więc ręką, mówiąc, że to dla mnie w ogóle nie ma znaczenia. Ale odpowiedziało mi jej oburzenie, że ma być idealnie! Po zastanowieniu się, doszłam do wniosku, że durno powiedziałam, bo to w końcu dzieło rąk pani doktor, która już wielokrotnie mi udowodniła, że jest bardzo sumiennym i starannym rzemieślnikiem. Chyba więc wybiorę Sof-Lex, bo doktor też za tym optowała. Sądzę, że to zresztą będzie bardziej imitować fizjologiczny proces, w jaki ten ząb formowałby brzeg sieczny, gdyby tylko dane mu było być na prawidłowym miejscu przez te paręnaście lat.

Torkowanie siekaczy, cz. IV - wykończenie nr 1

No nie zrobiłam fotek, bo tak wyszło, ale siekacze wciąż się przechylały przez ten miesiąc. Na wizycie otrzymałam (przed?)ostatni łuk do torkowania.

Torkowanie siekaczy, cz V - wykończenie nr 2

Na tej wizycie planowałyśmy co będziemy jeszcze robić. Doktor zleciła zrobienie zdjęcia panoramicznego, żeby wiedzieć jak wyrównać zęby w osiach pionowych i zapowiedziała, że już za moment koniec leczenia img/smilies/sad

Wizyta ze zdjęciem panoramicznym

Pamiętam gdy robiłam panoramę przed wizytą konsultacyjną i zapłakałam widząc jak bardzo stłoczone są zęby. Nie miałam pojęcia i nie wierzyłam, że jakkolwiek znajdzie się miejsce, skoro te zęby dosłownie leżały na sobie korzeniami (szkoda, że nie posiadam tego zdjęcia, by wam pokazać). No, ale kiedy zrobiłam tę panoramę, zapłakałam widząc wierzchołki korzeni. Ale nie jestem nikim więcej, niż amatorem ortodoncji, więc poczekałam do dzisiejszego dnia na werdykt lekarza.

No i niestety faktycznie doszło u mnie do resorpcji korzeni górnych siekaczy, zwłaszcza siekaczy przyśrodkowych. Trochę mi przykro, że poprawa zdrowia całej jamy ustnej, wydolności moich górnych dróg oddechowych i stawu żuchwowo-skroniowego, poprawienie estetyki uśmiechu i wyglądu twarzy zostało okupione zdrowiem tych zębów, ale muszę się z tym pogodzić i od tego czasu po prostu dbać o tych małych bohaterów szczególnie troskliwie. Żeby było jasne - etiologia tej resorpcji jest nieznana i jak każdy, czytający tekst umowy, wiedziałam o możliwości jej wystąpienia. Że jestem pesymistką to se oczywiście ją wykrakałam img/smilies/roll

https://lh3.googleusercontent.com/-1EIC-laX_40/VwIwPtsyMsI/AAAAAAAAAJg/miU4Vn84ON4Nhq1bzo-WprIhvDAtQzVwgCCo/s912-Ic42/rtg.jpg

Wizytę z demontażem mam 25.04.2016. Dwa dni później odbieram retencję.
Smutno mi już od miesiąca, że to koniec leczenia. Z takiego ludzkiego powodu, że już nie będę widzieć co miesiąc osoby, której zawdzięczam zdrowie.

Koniec leczenia aktywnego
https://lh3.googleusercontent.com/-xBrX1IEB4pw/Vx5p--A4GsI/AAAAAAAAAKI/cYct4ormRtoW0cko4UcpGaTbRwATeZbpQCCo/s912/koniec.jpg

Podsumowując całą wizytę; gdyby nie proces czyszczenia, to demontaż aparatu jest ogólnie niewyczuwalny. No, może poza zapachem z pierścieni. Doktor zażartowała, że przecież bardziej śmierdziało przy Haasie, ale smród to smród, powoduje u mnie taki sam odruch wymiotny img/smilies/tongue Oczywiście na obronę własnej higieny podkreślę, że chodzi o okolicę, gdzie były dwa pierścienie obok siebie (czyli 16-17). Irygowanie okazało się tam nieskuteczne, a nie było możliwości wepchania nici.
Przy piaskowaniu oczywiście ześwirowałam, bo w stresie jestem dodatkowo wrażliwa na ból, a poza tym widok krwi i skrzepów jest dla mnie od lat traumatyczny. Teraz to trochę zabawne, bo spodziewałam się takich atrakcji przy demontażu pierścieni, a ten cały ich demontaż wiązał się jedynie z niewielkim naciskiem na trzonowce i natychmiastowym zdjęciem całego elementu. Czyli tak, jak opisał mi to kosmonauta80.
Oczywiście nie mogło zabraknąć ataku paniki. Ale. Doktor była cudowna i jeszcze sprawiła, że uspokoiłam się szybciej, niż w gabinecie własnego terapeuty. Gdybym ja się spotykała z taką postawą wśród personelu medycznego we wczesnych latach '90 to wierzę, że do dziś nie musiałabym leczyć efektów stresu jatrogennego. Już gdzieniegdzie tutaj zachwycałam się nad panią doktor, ale podsumuję, że to po prostu jest dobry, wrażliwy człowiek, a przy tym troskliwy i kompetentny specjalista.
Doktor, tak jak obiecała, skonsultowała sprawę moich resorpcji z odpowiednimi specjalistami, co było super miłe i po raz kolejny mi pokazało, że dba o swoich pacjentów. Wszystko jest ok, nie będę wymagać kanałówki, po prostu miałam "szczęście" znaleźć się w tej grupie pacjentów, którzy doznają trochę większej resorpcji, niż inni i tego nawet nie trzeba wiązać z rozerwaniem szwu podniebiennego. Kontrolnie zrobimy panoramę za rok o tej samej porze.

Jak wspomniałam, dostałam stały retainer na 43-33. W sumie to nie wiem czy on był planowany od początku, bo nie wyszczególniono go w planie leczenia, ale grunt, żeby nie odpadał, skoro już jest. Za dwa dni odbieram nakładki. Jestem teraz maksymalnie wyczulona na zmiany w zagryzaniu zębów. Przez około półtorej godziny po odjęciu sił ortodontycznych miałam śmieszne uczucie, które kojarzyło mi się z obkurczaniem więzadeł okołozębowych na górnych siekaczach, ale równie dobrze to mogło być nieznane mi od długich miesięcy uczucie muskania śluzówki wargi górnej o dziąsło. Poza tym chyba wszystko takie samo. Żuchwa siedzi na miejscu. Zobaczymy za dwa dni ile będzie mocowania się z retainerem.

Pierwsze sekundy bez aparatu okropne! Jak mówić, jak połykać, jak żyć? A gdy dostałam lusterko to emocje przejęły kontrolę. Koniec tej wizyty był naprawdę miły i będę go pamiętać do końca życia.

27-04-2016: Odebranie szyny retencyjnej, termoformowalnej. Nie będę cykać foty, bo szyna jak szyna. Obejmuje cały górny łuk (zachodzi na zęby mądrości), co cieszy mnie niezmiernie, bo wiadomo jak się kończy retencja gdy nakładką nie są objęte wszystkie trzonowce img/smilies/big_smile (problem z wysokością nagryzu). Za dwa tygodnie mam się pokazać jeszcze kontrolnie, bo mam tkliwość obu górnych czwórek.
W szynie mam taki odruch wymiotny, że szkoda gadać. Gorzej, niż w Haasie!

28-04-2016: Nazwanie tej szyny "zbiornikiem na ślinę", jest więcej niż zasadne. Niemiło mi z tą szyną, trzeba ją ściągać nawet do picia. Rozumiem już czemu ludzie nie chcą nosić retencji img/smilies/wink
Tkliwość górnych czwórek to chyba wynik podrażnienia dziąseł. Zmieniłam ostatecznie technikę mycia zębów i będę obserwować dziąsła, bo w tych obszarach wcześniej już często odczuwałam swędzenie lub pulsowanie. A podrażnienie dziąsła brzeżnego daje właśnie wrażenie tkliwości zębów.

A na życzenie draupati porównanie uśmiechów img/smilies/big_smile
https://lh3.googleusercontent.com/-zFnecEScRrQ/VyHO5Jsan_I/AAAAAAAAAK8/8htRH6o_XBA5EEmJUrvzXdnyGbbIjgFWgCCo/s484/smile_comparison.jpg


29-04-2016: Z gabinetu dostałam dziś telefon. Doktor poleciła mi pojawić się po skierowanie na zdjęcie punktowe siekaczy. Całą drogę myślałam o tym, że to naprawdę fajnie mieć takiego lekarza, który nie zostawia pacjenta po fazie aktywnej i wciąż chce mieć wszystko pod kontrolą.
Po odhaczeniu wizyty w pracowni rtg, powróciłam z fotografiami. Okropnie zestresowana, bo technik w czasie oglądania wyników zapytała mnie chyba ze trzy razy, czy ja doznałam jakiegoś urazu siekaczy? A ja, jak to ja, oczywiście, już zawczasu wpadłam w panikę, że pewnie to jakieś niewidoczne na panoramie nowości powychodziły. Ale okazało się, że wszystko ok i to były zwykłe pytania, bo na cholerę ktoś robi zdjęcia wszystkich siekaczy? img/smilies/tongue Ozębna i kości z nieprzerwaną ciągłością, tak jak pokazuje panorama. Doktor sprawdziła mi jeszcze żywotność tych zębów. Żywe tak bardzo, że prawie wrzasnęłam na fotelu.
Werdykt? Będziemy robić kontrolę siekaczy i oceniać ich żywotność co ~ dwa miesiące. Doktor znów się konsultowała w mojej sprawie z innymi mądrymi głowami. Pojawił się nowy pomysł - choroba endokrynologiczna. Muszę przebadać tarczycę. I tu się wkurzyłam na samą siebie, bo zaniedbałam kontrole od czasu osiągnięcia remisji Hashitoxicosis z pewnych szczególnych przyczyn. Może się okazać, że tarczyca mi się rozpadała od pewnego czasu i to ona spowodowała resorpcje. Nie da się porównać długości korzeni sprzed leczenia z tym, co jest obecnie bo pierwsze zdjęcie nie było cyfrowe i jest tak żałosnej jakości, że obszar siekaczy jest w ogóle zaciemniony. Gdyby wtedy człowiek wiedział to by nie skąpił na płycie CD... img/smilies/roll
Na następną wizytę mam się stawić jakoś za miesiąc, to do tego czasu zbiorę materiał diagnostyczny.

17-05-2016: No, oczywiście faktycznie się okazało, że tarczyca wyprawia bajabongo pod postacią Gravesa-Basedowa. Jeszcze się dowiedziałam, że poprzedni endokrynolog źle mnie zdiagnozował i że z całą pewnością nie mam choroby Hashimoto.

01-06-2016: Wpadłam sobie na wizytę kontrolną. Musiałam powiedzieć o tym durnym GB, poza tym miałam wrażenie, że 33 rozpoczyna wędrówkę ku pierwotnej pozycji. Przez ostatni miesiąc jestem załamana z powodu choroby tarczycy więc już wariowałam, że jeszcze zgryz mi wycina jakiś numer. Ale na szczęście to tylko przewidzenia (pewnie po propranololu), doktor powiedziała wręcz, że jest "ślicznie" i że ten kieł będzie trochę do środka, z powodu takiego, a nie innego zaguzkowania.
07-06-2016: Doktor endokrynolog pod wrażeniem, że ortodonta mógł odkryć chorobę tarczycy img/smilies/smile
15-06-2016:Pierwsza awaria, retainer odkleił się od 43 i 42, w czasie konsumpcji czipsów i piwa.
17-06-2016: Retainer przyklejony. Doktor sprawdziła jeszcze stabilność siekaczy, trzymają się twardo.
21-07-2016: Retainer znów się odkleił, w identyczny sposób jak poprzednio, tym razem w czasie jedzenia burgera. Szlag mnie trafił.
22-07-2016: Retainer przyklejony. Może zmienię technikę jedzenia niektórych potraw...
19-10-2016: Coś mi nie grało w zgryzie i dolnych siekaczach od dwóch tygodni. Niestety dopiero tego dnia zobaczyłam, że 41 wraca do pierwotnej pozycji. Pogmerałam zgłębnikiem i zrozumiałam dlaczego img/smilies/roll Nie wiem czy nie został odpowiednio podklejony trzy miesiące temu, czy znów niefortunnie coś nagryzłam i stało się. Przez kolejne miesiące wyeliminuję z diety chrupkie bagietki, bo obawiam się, że któraś z nich przyczyniła się do tego stanu rzeczy.
21-10-2016: Na wizycie dowiedziałam się, że łuk odkleił się od dwóch zębów. Nawet nie wiem już który ten drugi, ale pewnie siekacz obok img/smilies/tongue W każdym razie 41 wychylił się na tyle, że trzeba było pomóc mu wrócić na odpowiednią pozycję i dopiero wtedy podkleić. Pomóc palcami pani doktor. Darłam się, a na koniec darłam i śmiałam, jak doktor zaczęła żartować, że wystraszę jej resztę pacjentów. 
02-04-2017: Coś mi chrupło w zębach. Ach, to tylko stała retencja! Tym razem na miękkiej bułce.
04-04-2017: Coś mi znowu chrupło w zębach. Ach, to tylko szyna retencyjna! Ale jeszcze się nie rozpadła, ani nie odkształciła, więc wciąż można ją użytkować.
07-04-2017: Retainer przyklejony.
któryś tam dzień pod koniec miesiąca-05-2017: Nie zgadniecie co się stało, retainer się odkleił. Na kanapce.
09-06-2017: Retainer przyklejony, przy okazji doktor obejrzała zgryz, dziąsła i zaaprobowała wszystko.
lipiec 2017: Retainer odwalał takie bajabongo, że został zmieniony na szynę termoformowalną.
16-08-2017: Odbiór dolnej szyny termoformowalnej, zmodyfikowanie leczenia retencyjnego.

A tak w ogóle, minął rok od ostatniego panoramicznego, więc oto kontrolne badanie:

https://lh3.googleusercontent.com/Q-G2pXd8FVvaihBtaQ0rKUi6Z1P8OvYY1kijkM63XAM4s0kUf4QSqUtRnkcF0oRsIoh4RtJ0thZ4F4xyo8EfbwOjCvg7XQM114NlZHg5IwdNIvtuJDP6rTubbG90o4rzu9E6Lz-imNt9XOjC8hdgOTQxhGWRiLXI_fnoLH8s4f1jDiCd41WL6iF3GuUhzx0ma_CLPvz7GObMaGs-yMdzkTtoNMe95Rk8kT767SYx8uokXHWvTh89btK5rJwkTAMSGYoAjzrFiqAT0wuHQU55GqkQdtdy3rXYM2EVMKZD2t7kKSlOa_b4iNE2zK_jA9uL_AVCg2o4MlxGZelRr0-_Sm68nxPLGh9pEkBy7HVG_SD0yQ2lAavS566JfhQmJP7LDxfVjDlNkDHuq_1tZ5A8pz5t8qXYl2VnDGpveB4JZpQFdinMAcTTKywC1sAPx0tnTBYjL2_rU77XMO9O6dnxhMEiBmtYuiCqgZMoqPjHxpl5McOi2mhaQk3WhG-DtAkqeMm7qeaXASBMF6egitTblZnuOZ-jhR5vCKB3XanXGn7c_uP6Tx5GW2gymNhVJk6VGRDjydwBbcDKZpNz0ye8ohFRb9TM0eVmWZrpNx6y8LDF8kXX=w912-h498-no

https://www.dropbox.com/s/b898en6l1xfqdbt/rtg2.jpg?dl=0

No nie podoba mi się obecność tych ciemnych plam wokół wierzchołków, ale długość korzeni nie uległa zmianie i zęby wciąż są żywe.

Dodatkowe informacje:
- Leczenie prowadzi dr Sylwia Motyl.
- Przeszłam przez większość podręcznikowych dolegliwości rozsuwania szwu podniebiennego, czyli: krwawienie z nosa, kosmiczne bóle twarzoczaszki (a właściwie całej czaszki) i podniebienia oraz co najcudowniejsze – poszerzenie dna jamy nosowej oraz przemodelowanie przegrody nosowej (cieszę się teraz swobodnym pasażem oddechowym, zakończyły się przewlekłe stany zapalne zatok przynosowych, złagodniały też infekcje górnych dróg oddechowych oraz objawy kataru alergicznego). Poprawiło się też funkcjonowanie lewego ssż. To wszystko zrekompensowało niedogodności w Haasie, chyba już zawsze będę za nim tęsknić.
- Leczenie złagodziło także bruksizm, poprawiło stan przyzębia i zmniejszyło odwapnienia szkliwa. Przy odwodzeniu żuchwy mój ssż nie wydaje już żadnego odgłosu.
- Nie miałam problemów z osadami, co jakiś czas remineralizowałam szkliwo Fluormexem.
- Wybierałam czarne ligatury, bo ładnie podkreślały zamki i pasowały mi do okularów img/smilies/cool


Leczenie trwało 801 dni. |Moja historia|
Ja po prostu lubię ortodoncję.

Offline

 

#2 2015-01-07 06:53:26

Johema
Separatorek
Skąd: G. Śląsk
Zarejestrowany: 2014-07-18
Posty: 96
rok urodzenia: 1984
Aparat: Unitek 3M; góra-Clarity Sl, dół-SmartClip

Re: Historia leczenia

Nareszcie! Najbardziej oczekiwana historia ujrzała światło dzienne img/smilies/smile zresztą,  w kupie zawsze raźniej img/smilies/wink
Niesamowite, jak zęby mogą wpływać na ogólny stan zdrowia, zaburzona estetyka to pikuś przy innych dolegliwościach.


I'm a mess...I confess...

Moja historia leczenia: http://aparatki123.p2a.pl/viewtopic.php?id=2792

Offline

 

#3 2015-01-07 12:07:36

bracer
Szczerbiec
Zarejestrowany: 2014-11-15
Posty: 65

Re: Historia leczenia

Piękne ząbki! Jestem pod wrażeniem! img/smilies/yikes

Offline

 

#4 2015-01-08 00:29:09

draupati
Separatorek
Zarejestrowany: 2013-02-16
Posty: 115
rok urodzenia: 1971
Aparat: metalowy

Re: Historia leczenia

pięknie!


http://www.suwaczek.pl/cache/5ca247f8ab.png
http://aparatki123.p2a.pl/viewtopic.php?id=2135
"you don't have to BRUSH all your TEETH, just the ONES you wanna KEEP"

Offline

 

#5 2015-01-08 11:46:02

serotinus
Moderator
Skąd: Kraków
Zarejestrowany: 2013-12-21
Posty: 1409
rok urodzenia: 1990
Aparat:

Re: Historia leczenia

Update, bo zapomniałam o najciekawszym zdjęciu, czyli pokazaniu jak wyglądała moja wąska szczęka po potraktowaniu jej Haasem do granic możliwości img/smilies/wink

Widać też, że Haas nie musi wcale otworzyć diastemy, ale tremy między innymi zębami górnego łuku (chociaż oczywiście należy pamiętać, że u mnie typowa diastema była niemożliwa ze względu na silne przesunięcie symetrii, objawiające się "jedynką Toma Cruise'a" - mimo wszystko jedynki rozsuwały się delikatnie w czasie snu i zsuwały w ciągu kilkunastu do kilkudziesięciu minut po obudzeniu).


Leczenie trwało 801 dni. |Moja historia|
Ja po prostu lubię ortodoncję.

Offline

 

#6 2015-01-14 16:08:46

kąsaczokształtna
Laluś
Zarejestrowany: 2014-11-04
Posty: 339
rok urodzenia: 1993
Aparat: metal

Re: Historia leczenia

Jestem pod ciężkim wrażeniem, że założyłaś swoją historie img/smilies/wink Byłaś moją zagadka na tym forum, a nagle dostaje jak na talerzu całe leczenie! Twój orto jest jakimś magikiem!!!


Moja historia w skrócie: http://aparatki123.p2a.pl/viewtopic.php?id=2883
Moje wywody: http://aparatortodontyczny-kasaczokszta … ogspot.com
Lżejsza o: 7745 zł
Następna wizyta: 8.10.2016 r.

Offline

 

#7 2015-01-15 09:49:03

kasikk
Miss
Skąd: Warszawa
Zarejestrowany: 2014-09-26
Posty: 486
rok urodzenia: 1989
Aparat: Damon Q - dół, Damon C - góra
Serwis

Re: Historia leczenia

o tak zdecydowanie najbardziej oczekiwana historia roku! img/smilies/big_smile img/smilies/smile serotinus pięknie już jest img/smilies/wink


Moja historia: http://aparatki123.p2a.pl/viewtopic.php?id=2842

Dolny łuk nosiłam 2 lata 1 miesiąc i 15 dni img/smilies/smile
Górny łuk nosiłam 2 lata 1 miesiąc i 4 dni img/smilies/smile

Offline

 

#8 2015-03-08 21:03:42

Lexi545
Separatorek
Zarejestrowany: 2015-03-08
Posty: 105
rok urodzenia: 1985
Aparat: góra mieszana, dół metalowy

Re: Historia leczenia

Niesamowita zmiana:) ale brzmi, jak droga przez mękę, także podziwiam za wytrwałość i gratuluję sukcesu

Offline

 

#9 2015-03-08 21:58:57

serotinus
Moderator
Skąd: Kraków
Zarejestrowany: 2013-12-21
Posty: 1409
rok urodzenia: 1990
Aparat:

Re: Historia leczenia

Pani doktor mi ciągle powtarza, że najgorsze za mną. A ja jej ciągle mówię, że nie zauważyłam w którym momencie było coś ciężkiego. Jedyne nieprzyjemne momenty to zakładanie separacji po raz pierwszy, bo prawie zemdlałam z nerwów (przy moich stłoczeniach ciężko było je założyć i było dużo mocowania się, i też musiał pójść w ruch klin drewniany, który zrobił mi dziurę w dziąśle), a potem stres, czy z Haasem się uda. A poza tym jest lajcik i nie mogę się doczekać aż się zacznie porządne ustawianie zgryzu img/smilies/smile
Nawet nie zwracam uwagi czy mnie coś boli lub obciera, bo po co zwracać uwagę na takie drobnostki, skoro moje górne drogi oddechowe działają lepiej, moja twarz wygląda lepiej, zęby są mniej odwapnione, a staw żuchwowo-skroniowy wypoczywa.


Leczenie trwało 801 dni. |Moja historia|
Ja po prostu lubię ortodoncję.

Offline

 

#10 2015-03-09 08:42:08

Lexi545
Separatorek
Zarejestrowany: 2015-03-08
Posty: 105
rok urodzenia: 1985
Aparat: góra mieszana, dół metalowy

Re: Historia leczenia

najważniejsze, że dzięki umiejętnemu leczeniu poprawia się samopoczucie i zdrowie, a do tego lepiej wyglądasz, dobrze byłoby trafić na takiego ortodontę, na jakiego Ty trafiłaś:)
a "porządne ustawianie zgryzu" ile ma jeszcze u Ciebie trwać?

Offline

 

#11 2015-03-09 18:59:58

serotinus
Moderator
Skąd: Kraków
Zarejestrowany: 2013-12-21
Posty: 1409
rok urodzenia: 1990
Aparat:

Re: Historia leczenia

Życzę Ci, żebyś też trafiła na dobrego specjalistę img/smilies/smile Teoretycznie jeszcze 12 wizyt kontrolnych przede mną.


Leczenie trwało 801 dni. |Moja historia|
Ja po prostu lubię ortodoncję.

Offline

 

#12 2015-03-09 22:13:20

Lexi545
Separatorek
Zarejestrowany: 2015-03-08
Posty: 105
rok urodzenia: 1985
Aparat: góra mieszana, dół metalowy

Re: Historia leczenia

dzięki img/smilies/smile oby;
ciężko było Ci się przyzwyczaić do aparatu i tych innych różnych urządzeń?

Offline

 

#13 2015-03-09 23:27:44

serotinus
Moderator
Skąd: Kraków
Zarejestrowany: 2013-12-21
Posty: 1409
rok urodzenia: 1990
Aparat:

Re: Historia leczenia

Nie, bardzo łatwo poszło, nie zmieniałam też diety jakoś szczególnie. Zwykły aparat w ogóle nie był kłopotliwy, z Haasem siłą rzeczy trochę więcej problemów - bo wiadomo, kawał śruby na wąskim podniebieniu - więc musiałam nauczyć się połykać, poza tym gryźć akrylem. Śliniłam się też trochę, sepleniłam, oczywiście miałam rozklinowany zgryz, ale to akurat było śmieszne i traktuję to jako wartość dodaną img/smilies/smile


Leczenie trwało 801 dni. |Moja historia|
Ja po prostu lubię ortodoncję.

Offline

 

#14 2015-03-10 08:39:59

neytiri
Krzywy Zębol
Skąd: ZS
Zarejestrowany: 2015-02-21
Posty: 32
rok urodzenia: 1995
Aparat: metalowy, samoligaturujący (oba łuki od 27.03.2015r.)

Re: Historia leczenia

Jestem naprawdę pod wrażeniem ile dobrego zrobił dla Ciebie aparat img/smilies/smile  powodzenia w dalszym leczeniu img/smilies/big_smile

Offline

 

#15 2015-03-15 16:29:25

serotinus
Moderator
Skąd: Kraków
Zarejestrowany: 2013-12-21
Posty: 1409
rok urodzenia: 1990
Aparat:

Re: Historia leczenia

Dzięki, neytiri, Tobie też powodzenia na starcie img/smilies/smile

Update. Wreszcie znalazłam chwilę czasu żeby zaktualizować całą historię, usprawniłam wyświetlanie fotek + nowości po ostatniej wizycie.


Leczenie trwało 801 dni. |Moja historia|
Ja po prostu lubię ortodoncję.

Offline

 

#16 2015-03-15 18:34:32

aiji
Bogini
Skąd: Łódź
Zarejestrowany: 2014-05-22
Posty: 530
rok urodzenia: 1991
Aparat: metalowy góra + dół (20.05.2014)

Re: Historia leczenia

Pytanie na początek - czy rozklinowanie zgryzu to to samo co podwyższenie zgryzu? Bo tak czytam, wczytuję się i nie wiem img/smilies/tongue
Przyjrzałam się Twoim początkowym zdjęciom i zauważyłam, że taką sytuację, jaką miałaś z górną 2ką i 3ką (czy to ma jakąś fachową nazwę?) miałam na dole z 4ką i 5ką, tylko że u mnie 4ka musiała zniknąć...

Ale efekty Twojego leczenia są świetne! img/smilies/smile


To się dzieje: http://aparatki123.p2a.pl/viewtopic.php?id=2683
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~

http://suwaczki.maluchy.pl/li-68246.png

Offline

 

#17 2015-03-15 19:35:42

serotinus
Moderator
Skąd: Kraków
Zarejestrowany: 2013-12-21
Posty: 1409
rok urodzenia: 1990
Aparat:

Re: Historia leczenia

Tak, to jest to samo.
W moim przypadku to po prostu miało nazwę "brak miejsca dla zęba 12" img/smilies/tongue Czasem dochodzi do takiego śmiesznego zaburzenia, że ludziom wyrastają zęby zamienione miejscami, mówi się wtedy o transpozycji. Akurat często dochodzi do niej w obrębie kła i siekacza bocznego, jak tutaj: http://orthocj.com/journal/uploads/2012/05/T2.jpg U mnie jednak dwójka i kieł miały zalążki na swoich miejscach i wyrosły tam, gdzie trzeba, tylko niestety tłoczące się zęby z czasem pozbawiły tę dwójkę miejsca. Temu dolnemu kłowi też się dostało, bo poszedł do tyłu. Z czasów dziecięcych pamiętam, że równocześnie zaczęły wychylać się do tyłu i wzajemnie się w tym "wspierały" img/smilies/hmm No i jakoś wtedy w 1998/9 roku to się u mojego ortodonty zastanawiali, czy mi tej dwójki nie usunąć.


Leczenie trwało 801 dni. |Moja historia|
Ja po prostu lubię ortodoncję.

Offline

 

#18 2015-03-15 21:04:50

immortal888
Kolorowy Gumek
Zarejestrowany: 2015-01-24
Posty: 190
rok urodzenia: 1999
Aparat: Metalowy-założenie: góra(03.10.14r.)

Re: Historia leczenia

Efekty niesamowite img/smilies/yikes Jak długo będziesz jeszcze nosić aparat?  Jeszcze coś konkretnego z zębami będziesz miała robione czy raczej już tylko prostowanie zębów  i utwardzenie efektów?  img/smilies/wink

Offline

 

#19 2015-03-15 22:36:52

serotinus
Moderator
Skąd: Kraków
Zarejestrowany: 2013-12-21
Posty: 1409
rok urodzenia: 1990
Aparat:

Re: Historia leczenia

Mam jeszcze rok w zapasie i trochę jest do roboty img/smilies/smile Ja na razie mam wstępnie uszeregowane zęby. Cała praca dotychczas polega(ła) na odbudowie miejsca i wprowadzaniu zębów do łuku, a i tak jeszcze musimy czekać aż ta durna siódemka wlezie do środka. Oby jej to zajęło mniej, niż pół roku!
Czeka mnie oczywiście jeszcze dopasowywanie zgryzu, także praca wyciągami, dogięcia. Będę mieć też korygowaną długość koron górnych siekaczy i przeklejane zamki.


Leczenie trwało 801 dni. |Moja historia|
Ja po prostu lubię ortodoncję.

Offline

 

#20 2015-03-26 13:02:34

KrólewnaSmieszka
Ślicznotka
Skąd: Toruń
Zarejestrowany: 2015-03-20
Posty: 426
rok urodzenia: 1992
Aparat: samoligaturujący Damon- metal

Re: Historia leczenia

ale masz ładne duże zęby, nie to co moje kikuty. Mogę o takich tylko pomarzyć...Pozdrawiam.


http://i67.tinypic.com/neg41c.jpg
Aparat nosiłam 2 lata 6 miesięcy i 15 dni img/smilies/smile
Moja historia klik

Offline

 

#21 2015-03-26 17:08:14

serotinus
Moderator
Skąd: Kraków
Zarejestrowany: 2013-12-21
Posty: 1409
rok urodzenia: 1990
Aparat:

Re: Historia leczenia

Dzięki! Choć... duże zęby, a szczęka była pierwotnie na nie za mała, także tyle z nich pożytku img/smilies/tongue
Tobie się zdaje, że masz kikuty, a z dużymi wcale nie musiałabyś dobrze wyglądać img/smilies/smile


Leczenie trwało 801 dni. |Moja historia|
Ja po prostu lubię ortodoncję.

Offline

 

#22 2015-03-27 12:15:18

KrólewnaSmieszka
Ślicznotka
Skąd: Toruń
Zarejestrowany: 2015-03-20
Posty: 426
rok urodzenia: 1992
Aparat: samoligaturujący Damon- metal

Re: Historia leczenia

serotinus napisał(a):

Dzięki! Choć... duże zęby, a szczęka była pierwotnie na nie za mała, także tyle z nich pożytku img/smilies/tongue

A ja co mam powiedzieć? Nie dość że małe mam te zęby to też miejsca na nie brakowało img/smilies/big_smile masakra img/smilies/tongue


http://i67.tinypic.com/neg41c.jpg
Aparat nosiłam 2 lata 6 miesięcy i 15 dni img/smilies/smile
Moja historia klik

Offline

 

#23 2015-03-28 23:26:52

kąsaczokształtna
Laluś
Zarejestrowany: 2014-11-04
Posty: 339
rok urodzenia: 1993
Aparat: metal

Re: Historia leczenia

Serotinus, ktora to ta "durna" siodemka? Pytam, bo zadna nie wyglada mi podejrzanie img/smilies/wink i moze moje pytanie jest trywialne, ale w jaki sposob sprowadza sie ja do srodka?

Ostatnio edytowany przez kąsaczokształtna (2015-03-28 23:27:34)


Moja historia w skrócie: http://aparatki123.p2a.pl/viewtopic.php?id=2883
Moje wywody: http://aparatortodontyczny-kasaczokszta … ogspot.com
Lżejsza o: 7745 zł
Następna wizyta: 8.10.2016 r.

Offline

 

#24 2015-03-29 00:00:02

serotinus
Moderator
Skąd: Kraków
Zarejestrowany: 2013-12-21
Posty: 1409
rok urodzenia: 1990
Aparat:

Re: Historia leczenia

No wszystko jest w pierwszym poście przecież! Po coś sobie wpakowałam cały obiektyw do ust, żeby nawet pokazać o co haczę drugi koniec wyciągu img/smilies/tongue Ale poza tym, że ja noszę wyciąg, to też pani doktor zrobiła dogięcia na końcach łuku.

W ogóle, raptem minęło 15 dni noszenia tego wyciągu, a ona już kontaktuje się guzkami podniebiennymi z guzkami policzkowymi dolnej siódemki. Dolna siódemka się oczywiście też dźwignęła do pionu. Polecam gorąco ściąganie wyciągów tylko do mycia zębów i zmienianie ich cztery razy dziennie img/smilies/wink


Leczenie trwało 801 dni. |Moja historia|
Ja po prostu lubię ortodoncję.

Offline

 

#25 2015-03-29 00:11:16

kąsaczokształtna
Laluś
Zarejestrowany: 2014-11-04
Posty: 339
rok urodzenia: 1993
Aparat: metal

Re: Historia leczenia

Racja, smieciaz ze mnie img/smilies/wink przepraszam! Zazdroszcze ci, ze jestes tak przyzwyczajona do wyciagow!  Niby jeszcze żadnych nie nosilam, ale nie chce sie nastawiac, ze bd silna i wytrzymam 24h, bo bd podobnie jak z zalozeniem aparatu. Bylam pewna bezbolesnego przebiegu, a wyszlo jak zawsze img/smilies/wink


Moja historia w skrócie: http://aparatki123.p2a.pl/viewtopic.php?id=2883
Moje wywody: http://aparatortodontyczny-kasaczokszta … ogspot.com
Lżejsza o: 7745 zł
Następna wizyta: 8.10.2016 r.

Offline

 

#26 2015-03-29 11:34:23

serotinus
Moderator
Skąd: Kraków
Zarejestrowany: 2013-12-21
Posty: 1409
rok urodzenia: 1990
Aparat:

Re: Historia leczenia

Poboli, poboli i przestanie img/smilies/tongue Mnie najdłużej bolał łuk krawężny do którego dołożone były dwa łańcuszki elastyczne. Łupało ze cztery dni, aż specjalnie na tę okazję musiałam kupić lody. A tak to zwykle jestem wolna od bólu po około dobie. Uwielbiam wyciągi za to, że są moim aktywnym wkładem w leczenie. Pani doktor daje z siebie 100%, więc ja też muszę img/smilies/wink


Leczenie trwało 801 dni. |Moja historia|
Ja po prostu lubię ortodoncję.

Offline

 

#27 2015-04-10 14:08:24

kąsaczokształtna
Laluś
Zarejestrowany: 2014-11-04
Posty: 339
rok urodzenia: 1993
Aparat: metal

Re: Historia leczenia

Przed założeniem aparatu w życiu bym nie pomyślała, że może być tyle przeróżnych konstrukcji img/smilies/tongue A tu łuki krawężne, łańcuszki i inne cuda img/smilies/wink Prawda jest taka, że robimy to dla sb, więc zawsze trzeba dawać 100%. Nawet jak boli przez kilka dni img/smilies/smile Jesteś jak motywatorka fitness tylko dla aparaciarzy, haha


Moja historia w skrócie: http://aparatki123.p2a.pl/viewtopic.php?id=2883
Moje wywody: http://aparatortodontyczny-kasaczokszta … ogspot.com
Lżejsza o: 7745 zł
Następna wizyta: 8.10.2016 r.

Offline

 

#28 2015-04-13 11:45:00

serotinus
Moderator
Skąd: Kraków
Zarejestrowany: 2013-12-21
Posty: 1409
rok urodzenia: 1990
Aparat:

Re: Historia leczenia

No miło mi jeśli kogoś motywuję, na pewno zachęcam do noszenia wyciągów zgodnie z zaleceniami i jako mocną zachętę przedstawiam świeżą aktualizację wprost z czeluści mojej jamy ustnej img/smilies/smile


Leczenie trwało 801 dni. |Moja historia|
Ja po prostu lubię ortodoncję.

Offline

 

#29 2015-04-13 15:26:01

Scarlett
Laluś
Skąd: ŁDZ
Zarejestrowany: 2015-03-11
Posty: 301
rok urodzenia:
Aparat: szafirowy (góra) metalowy (dół)

Re: Historia leczenia

serotinus, a skąd Ty masz taką wiedzę dot. ortodoncji? Studiujesz coś, czy tak z zamiłowania? img/smilies/smile


Moja historia ->http://aparatki123.p2a.pl/viewtopic.php … 583#p72583
************************************************************
http://www.suwaczek.pl/cache/18493be9b8.png

Offline

 

#30 2015-04-18 20:42:36

Lexi545
Separatorek
Zarejestrowany: 2015-03-08
Posty: 105
rok urodzenia: 1985
Aparat: góra mieszana, dół metalowy

Re: Historia leczenia

ząbki masz śliczne, a długo potrwa jeszcze poprawianie zgryzu?

Offline

 

#31 2015-04-20 12:16:15

serotinus
Moderator
Skąd: Kraków
Zarejestrowany: 2013-12-21
Posty: 1409
rok urodzenia: 1990
Aparat:

Re: Historia leczenia

@Scarlett: Nie, nie studiuję. Już kilka razy ktoś mnie o to pytał, więc dodałam info do sygnatury, by rozwiązać tę niejasność img/smilies/big_smile

@Lexi545: Nie wiem, w ogóle się tym nie przejmuję. Doktor na pewno nie wypuści mnie, dopóki nie dopasuje każdego zęba na tyle, na ile jest to możliwe. Dotyczy to także tych zębów, których nie widać przy uśmiechaniu się img/smilies/lol


Leczenie trwało 801 dni. |Moja historia|
Ja po prostu lubię ortodoncję.

Offline

 

#32 2015-04-24 14:39:16

kąsaczokształtna
Laluś
Zarejestrowany: 2014-11-04
Posty: 339
rok urodzenia: 1993
Aparat: metal

Re: Historia leczenia

serotinus napisał(a):

No miło mi jeśli kogoś motywuję, na pewno zachęcam do noszenia wyciągów zgodnie z zaleceniami i jako mocną zachętę przedstawiam świeżą aktualizację wprost z czeluści mojej jamy ustnej img/smilies/smile

img/smilies/yikes to jedyne na co mnie stać


Moja historia w skrócie: http://aparatki123.p2a.pl/viewtopic.php?id=2883
Moje wywody: http://aparatortodontyczny-kasaczokszta … ogspot.com
Lżejsza o: 7745 zł
Następna wizyta: 8.10.2016 r.

Offline

 

#33 2015-05-10 21:56:16

kosmonauta80
Ślicznotka
Skąd: Małopolska
Zarejestrowany: 2015-05-01
Posty: 425
rok urodzenia: 1987
Aparat: bihelix (29.06.2015 - 05.10.2015), GMD (26.10.2015 - 18.04.2016), górny łuk (20.05.2016 -), dolny łuk (04.11.2016 -)

Re: Historia leczenia

Często korzystałaś z tabletek na ból? img/smilies/wink Patrzę, patrzę i nie mogę się napatrzeć na efekty leczenia u Ciebie...

Offline

 

#34 2015-05-16 13:06:42

serotinus
Moderator
Skąd: Kraków
Zarejestrowany: 2013-12-21
Posty: 1409
rok urodzenia: 1990
Aparat:

Re: Historia leczenia

@kosmonauta80: A po co? img/smilies/smile Jak mnie boli to jem lody albo piję schłodzoną wodę. Ból zaczęłam odczuwać dopiero przy krawężnych łukach na górze. Mija po maks. 3 dniach, także nie ma wielkiej tragedii.

.
.
.

AKTUALIZACJA w związku z wczorajszą wizytą img/smilies/smile


Leczenie trwało 801 dni. |Moja historia|
Ja po prostu lubię ortodoncję.

Offline

 

#35 2015-05-17 18:38:03

szakirka
Separatorek
Zarejestrowany: 2015-05-14
Posty: 115
rok urodzenia: 1987
Aparat: estetyczny kryształ

Re: Historia leczenia

Efekty leczenia naprawdę piękne... Jestem pod wrażeniem. Mówisz na ból zimne napoje i lody - zapamiętam:)

Offline

 

#36 2015-05-17 18:44:10

kosmonauta80
Ślicznotka
Skąd: Małopolska
Zarejestrowany: 2015-05-01
Posty: 425
rok urodzenia: 1987
Aparat: bihelix (29.06.2015 - 05.10.2015), GMD (26.10.2015 - 18.04.2016), górny łuk (20.05.2016 -), dolny łuk (04.11.2016 -)

Re: Historia leczenia

Widać, że Twoja orto zna się na rzeczy...

Offline

 

#37 2015-05-17 19:13:08

aiji
Bogini
Skąd: Łódź
Zarejestrowany: 2014-05-22
Posty: 530
rok urodzenia: 1991
Aparat: metalowy góra + dół (20.05.2014)

Re: Historia leczenia

Naprawdę elegancko to wygląda img/smilies/smile
A co to jest kobayashi?


To się dzieje: http://aparatki123.p2a.pl/viewtopic.php?id=2683
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~

http://suwaczki.maluchy.pl/li-68246.png

Offline

 

#38 2015-05-17 19:26:49

szakirka
Separatorek
Zarejestrowany: 2015-05-14
Posty: 115
rok urodzenia: 1987
Aparat: estetyczny kryształ

Re: Historia leczenia

Kobayashi - to takie druciane ligatury

Offline

 

#39 2015-05-17 23:48:15

mlleolla
Szczerbiec
Zarejestrowany: 2014-11-24
Posty: 75
rok urodzenia: 1994
Aparat: Stały góra, ekspander
Serwis

Re: Historia leczenia

Ale teraz musisz się fajnie czuć, z już prawie prościutkimi idealnie zębami! img/smilies/big_smile
Powodzenia img/smilies/smile


Kocham Szyyyymcia Mu :*   Moja historia:D  http://aparatki123.p2a.pl/viewtopic.php?id=2907

Offline

 

#40 2015-05-18 10:41:53

serotinus
Moderator
Skąd: Kraków
Zarejestrowany: 2013-12-21
Posty: 1409
rok urodzenia: 1990
Aparat:

Re: Historia leczenia

@szakirka: Jak się da to masuję jeszcze dziąsła albo kości w tych obolałych okolicach, też przynosi pewną ulgę.

@kosmonauta80: Zna, zna. Ale czekam z niecierpliwością aż będzie dopasowywać moją górną prawą dwójkę do zgryzu, bo to będzie wymagało dogięć, a więc wyższej szkoły jazdy img/smilies/smile

@aiji: Tak jak napisała szakirka, kobayashi to ligatury druciane służące do formowania haczyków, mam je na mojej górnej lewej dwójce i dolnej prawej dwójce.

@mlleolla: Właściwie bardziej od tego, że one są prostsze, cieszą mnie konsekwencje zdrowotne tego leczenia. No i fajnie też widzieć wreszcie swoją górną prawą dwójkę, której nie mogłam oglądać przez kilkanaście lat img/smilies/smile


Leczenie trwało 801 dni. |Moja historia|
Ja po prostu lubię ortodoncję.

Offline

 

Stopka forum

Powered by PunBB
Host by: Hosting
© Copyright 2002–2005 Rickard Andersson



Założ : stronę za darmo